piątek, 28 sierpnia 2015

Rozdział 79.

Ratliff stał obok niego i trzymał tablet z mapką trasy i kolorowymi kropkami oznaczającymi  samochody zawodników, których było dziesięciu. Niebieska kropka oznaczała Lyncha. Zawodnicy ustawili się na pozycje. Rydel mocno zaciskała kciuki. Ross stał obok niej, widziałam w nim to napięcie, połączone z euforią. Magia wyścigów. Usłyszeliśmy start. Zerknęłam na tablet Ella. Riker był piąty, jak na razie. Chwilę później była już druga połowa wyścigu. Zostało 150 metrów. 100. Dlaczego nie przyspiesza? Zaczęłam się denerwować.

- Wie co robi- odparł Mike- To Lynch. Oni mają swoje metody.
- Miło cię widzieć- odparłam.
- Rogers jest niezłym zawodnikiem, tak się składa, że jego laska startuje w następnym wyścigu.- poinformował
- Jak się nazywa?- zapytałam
- Anderson. Stosuje nielegalne metody, żeby wygrać. Trzymaj się z daleka od czerwonego motoru.- polecił.
W tym momencie nadjechali zawodnicy. Podbiegłam o Rik'a.
- Wygrałem! Udało mi się!- krzyczał z radości- Rocks, jesteś genialny!
- Taki już mój urok- odezwał się szatyn.
Na szyję najstarszego blondyna rzuciła się Rydel.
- Laura, idź się przygotować. Pogadam jeszcze z Lynchami- odrzekł Mike- Powodzenia
Przebrałam się w strój, pod rękę wzięłam kask i wróciłam do mojej wspaniałej 'rodziny'.
- Dasz radę.
Podjechałam na start, w uszach dźwięczały mi słowa ''Dasz radę''. Czułam, że dam radę. Vanessa była mistrzynią, teraz musi mieć godną zastępczynię. Nie mogę pozwolić, aby pokonała mnie jakaś Anderson. Będę następczynią Nessie.
Wszystkie zawodniczki były podenerwowane, a ja ze stoickim spokojem skupiłam się na samym zwycięstwie. Zawody dziewczyn czy kobiet są zawsze bardziej emocjonujące, bo mężczyźni mają plan i się go trzymają, a laski burzę w mózgu i kierują się emocjami. Ze mną jest pół na pół. Akurat dziś...
____________________________
Tak, wiem. Z góy przepraszam, że taki krótki!
Ochrzaniajcie mnie w komentarzach, pozdrawiam! :D
KOMENTUJCIE! ♥

czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozdział 78.

 Riker i Rocky szybko znaleźli się w samochodzie i ruszyliśmy na umówione miejsce. Będzie można spróbować czegoś nowego. Po dotarciu na prywatny tor, wysiedliśmy z samochodu i zaczekaliśmy na Rydellington. Zjawili się kilka minut później. Riker obgadał wszystko z jakimś zastępcą Walkera.
Czekały na nas trzy samochody. Najlepszej jakości. Co jak co, ale gość zna się na rzeczy.
- Zamawiam środkowy!- krzyknęłam i pobiegłam do czerwonego pojazdu.
Gdy weszłam do środka, ze zdziwienia zaniemówiłam. To było najlepsze auto do wyścigów jakie widziałam w życiu!
- Ross, wchodź!- zawołałam blondyna, który chwilę później siedział obok mnie.
- To co Lau, ścigamy się?- spytał Rocky
- Z tobą zawsze!- odparłam
Do późna szaleliśmy na torze, bawiąc się jak nigdy. Może i samochody to zabawki dla facetów, ale od zawsze miałam do nich słabość, czasami nawet bardziej niż nie jeden chłopak. Moim kochankiem jest  motor, ale nie pogardziłabym dobrym samochodem.
Wracając do domu, zahaczyliśmy o Starbucks'a, do domu dotarliśmy po 1.00. Wszyscy od razu poszliśmy spać.
Następnego dnia byliśmy na zakupach, później pojechaliśmy sprawdzić stan techniczny naszych pojazdów, dokonując ewentualnych napraw.
Nadszedł dzień pierwszego dosyć poważnego wyścigu Rikera. Miałam też startować, jednak wyjątkowo w czarnym stroju, który spakowałam do torby.
- Lau, w co się ubieramy? Musimy jakoś wyglądać, w końcu to wielki powrót Lynchów- uśmiechnęła się blondynka.
- Chyba mam coś na taką okazję..- przypomniałam sobie i zaczęłam przekopywać szafę. Przebrałam się w oryginalny kostium w panterkę.


- Wow- wydusiła Rydel-  Musisz w tym koniecznie pójść!
Dells znalazła coś mniej więcej podobnego.
- Dziewczyny, idziecie już?!-usłyszałyśmy wołanie chłopaków
Zaśmiałyśmy się i ruszyłyśmy na dół.
Trochę się stresowałam, co powiedzą na nasz wygląd, co powie Ross. Kocham go, ale znów tracę nadzieję, że jeszcze wróci mój dawny chłopak. Rydel pociągnęła mnie za rękę, widząc moją niepewność. Do moich uszu doszły gwizdy, które lekko podniosły mnie na duchu.
- Wow- wydukał Rocky
- Tego się nie spodziewałem... wyglądacie świetnie!- odezwał się Riker
- Pięknie wyglądasz- powiedział blondyn stojący za mną. Odwróciłam się i napotkawszy jego wzrok, moje policzki zaczęły się czerwienić. Spuściłam głowę- Nie ukrywaj tych rumieńców, dodają ci uroku.
Założył mi kosmyk włosów za ucho. Gdy skóra jego dłoni zetknęła się z moich uchem, poczułam dreszcze.
- Idziecie, zakochańce?- przerwał Riker
Speszyłam się i założyłam buty, kompletnie ignorując Ross'a. Pomijając cały proces dojeżdżania na miejscu byliśmy pół godziny przed czasem. Nowy samochód Rikera stał przy starcie. Wszędzie było bardzo dużo ludzi, kilka znajomych twarzy. Ruszyliśmy całą grupą w stronę garaży. Mój pojazd wspaniale lśnił, aż miło było popatrzeć. W oddali ujrzałam Mik'a rozmawiającego z Jacobem (pojawił się jako sędzia w 1 rozdziale).
- Idziemy później  na after party?- zapytał Rocky
Pokiwałam głową.
Gdy nadszedł czas wyścigu Rikera, postanowiłam podejść i powiedzieć mu jeszcze parę słów.
- Trzymaj się bardziej prawego boku, kiedy będziesz około dwieście metrów przed metą, wyjedź na środek i wymiń wszystkich. Wygrasz to- powiedziałam- Zapnij pasy.
- Dzięki Lau- puścił mi oko i zamknął szybę.
Szybko odnalazłam resztę. Wyścig Rikera nie miał być długi. W połowie trasy miał być zakręt i powrót na start. Rocky miał słuchawki z wbudowanym mikrofonem, będzie pilotował blondyna. Ratliff...   


---------------------------------------
Cześć!
Nie mam za bardzo pomysłów na notkę, więc dzisiaj krótko. Polecam tego bloga: http://ross-r5-chloe-laura.blogspot.com/. Dzięki za komentarze :)
Komentujcie :D

środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 77.

Dla Mitniss & Invisible <3 ♥
- Dlaczego miałbym to robić?- wyszczerzył się i uciekł, puszczając torby.
Złapałam je, ale przez ciężar upadłam na tyłek.
- Przepraszam, ja na serio nie chciałem!- blondyn wrócił do kuchni i zabrał siatki, chowając produkty do wyznaczonych szafek. Po chwili zreflektował się i podając rękę, pomógł mi wstać.
*Tymczasem na dworze, oczami Rikera*
Gadaliśmy sobie z Rocky'm o tym, jakie auto moglibyśmy sobie kupić. Usłyszeliśmy chrząknięcie. Rocky odwrócił głowę, a ja wyszedłem spod samochodu. Przed nami stało dwóch kolesi w skórzanych kurtkach.
- Riker Lynch, prawda?- spytał jeden z nich.
Pokiwałem głową, podając rękę. Facet odwzajemnił gest i powiedział:
- Justin Walker. Słyszałem, że kiedyś nieźle jeździłeś w wyścigach. Proponuję udział w wyścigach samochodowych. Mogę zapewnić ci niezłe auto.
- Co ty będziesz z tego miał?- zapytałem podejrzliwie
- Kiedyś mi się odwdzięczysz. I tyle. Mała przysługa- odparł Walker.- Zgadzasz się?
- Muszę to przemyśleć.
- Nie myśl za długo. Jeśli się zdecydujesz, dzwoń- podał mi kartkę z zapisanym numerem i odszedł.
- Czy ty to słyszałeś?- upewnił się Rocky- Bracie, taka szansa trafia się raz na milion!
- Trzeba to obgadać z resztą. W końcu mamy inne problemy.- powiedziałem.
Ruszyłem do domu. Czeka mnie ciężka rozmowa.
*Oczami Laury*
Zabrałyśmy się z Dells za gotowanie obiadu. Oczywiście Ross nie miał wyboru i musiał pomóc. Luźną rozmowę przerwał Riker, a razem z nim Rocky.
- Musimy pogadać- powiedział
- Znowu?- zdziwiła się Rydel- Co znowu?
Wszyscy zebraliśmy się przy kuchennej wyspie.
- Przeszedł do mnie Justin Walker i- zaczął mówić
- Ten Justin Walker?- przerwałam mu- Co chciał?
- Kto to jest?- spytał Ross
- Koleś ma wpływy przy wyścigach. Jest bardzo znany- wyjaśnił Rocky
- I przystojny- dokończyła Ryd
- Dacie mi dojść do słowa?- zapytał lekko zdenerwowany Riker- Zaproponował mi udział w wyścigach samochodowych, może mi nawet auto załatwić. Za jakąś przysługę kiedyś.
- Mam nadzieję, że się zgodziłeś- odparłam- No co? Takiej okazji nie można zaprzepaścić.
- Nie wiem czy to dobry pomysł- stwierdziła Delly
- A my moglibyśmy spróbować?- zapytał Ratliff, a Ross go poparł.
- Nie wiem, ale go zapytam. Mam do niego dzwonić?- zadał ostateczne pytanie Rik
- Dobra. Spróbować nie zaszkodzi- stwierdziła Dells.
Najstarszy poszedł zadzwonić, a my zaczęliśmy zaciętą dyskusję.
- Moglibyśmy wszyscy powrócić do wyścigów. W końcu nasze maszyny się kurzą w garażu przy torze. - zaproponował Rocky
- Tor jest nowy- odezwałam się
- Skąd wiesz?- zaciekawiła się Rydel
- Czytałam w necie.- odpowiedziałam wymijająco.
W tym czasie wrócił najstarszy.
- Pojutrze mam pierwszy wyścig, a spróbować możemy dzisiaj. Za pół godziny jedziemy- uśmiechnął się
Widziałam w jego oczach ile to dla niego znaczy. To naprawdę wielka szansa. On robi to dla nas. Teraz już wszystko będzie dobrze. Przebrałam się i wsiadłam do samochodu. Rydel i Ell mieli jechać motorem Rik'a. Usiadłam z tyłu, obok Rossa. Chłopak lekko uśmiechnął się na mój widok. Małe kroki i będzie okey. Wróciłaś? Nareszcie. Mam nadzieję, że twoje rady na coś się zdadzą. Co teraz czułam? Radość, bo moi bliscy, moja jedyna rodzina ma szansę na jeszcze lepsze życie i zalepienie pustki przeszłości nowym dniem.
Riker i Rocky...
______________________
Hej, na wstępie, chciałam Was bardzo zachęcić i polecić jednego bloga, świetnej pisarki: http://ross-r5-chloe-laura.blogspot.com/. Moim zdaniem czyta go za mało osób, a talent autorki jest ogromny :)
Widzę, że wielu osobom spodobał się powrót do wyścigów :D Fajnie, że się Wam podoba :3 Rozdział trochę do kitu, ale to jeden z ważniejszych biorąc pod uwagę że dużo już tego nie zostało. W blogu miesiąca mamy 2 miejsce, jest zajebiście ♥ Dzięki za głosy (chyba sie powtarzam)
Tak dla ogólnego przypomnienia... za 3 tygodnie szkoła :P (Nie musicie dziękować za przypomnienie)
Takie pytanie: Jakie są Wasze ulubione książki? [po prostu ciekawa jestem]


piątek, 7 sierpnia 2015

Rozdział 76.

Dla Insolito Galen, Tajemniczej Nieznajomej i ponczka54
- Nie myśl tak. Rozmawiałam z nim. On nie chce ciebie ranić, ale dobrze wie, że właściwie to nie wie co czuje. Byłam ostatnio u lekarza Rossa. Powiedział, ze jest jakaś mała szansa, że twój Ross odzyska pamięć i będzie tak jak dawniej.
- Wiesz, że nic nie będzie tak jak dawniej. Niepotrzebnie was w to wszystko mieszałam. Ta cała sprawa z Davidem. Czuję, że to nie koniec. Ja muszę odejść. Nie mogę was narażać. Przeze mnie jesteście zagrożeni.- zakomunikowałam
- Jesteśmy rodziną, a rodziny się nie rozdziela. Dostałaś od niego kolejny list?- bardziej stwierdziła niż zapytała Ryd
Pokiwałam głową i bez słowa podałam jej kartkę.
- Tak nie może być! Nawet ta zabawa musi sie kiedyś skończyć?! Już niedługo??Idziemy na dół w tej chwili!- krzyknęła dziewczyna i pobiegła w stronę schodów.
 Pospiesznie ruszyłam za nią. W salonie byli wszyscy. Rozłożyliśmy sie na kanapach i fotelach.
- Laura chce odejść.- zakomunikowała.
Wszyscy spojrzeli na mnie, więc zaczęłam mówić:
- Nie chcę was narażać. Uwielbiam was, ale nie mogę pozwolić, aby coś sie wam stało.
- Czy wy- Rydel przerwała mi i wskazała palcem na kazdego z kolei- Chcecie się w to mieszać, czy nie? Ta gra już niedługo ma się skończyć. Przynajmniej tak twierdzi David. Rocky, co ty o tym myślisz?
- Musimy się trzymać razem.- odezwał sie szatyn.
- Riker, Ell?
- Wchodzimy w to- odparli zgodnie
- Ross?- teraz nerwowo spojrzałam na chłopaka.
- Może i nie jestem w stu procentach sprawny na umyśle, ale to chyba jasne, że jestem za.
Odetchnęłam z ulgą. Nie chciałam ich narażać, jednak cieszę się, że są ze mną. Jaki ten świat jest powalony.
Mój telefon zawibrował w kieszeni. Wyjęłam go i przeczytałam wiadomość. Wyścig jest dzisiaj! Mam tylko kilkanaście minut. Zerwałam się z kanapy i popędziłam do pokoju. Zabrałam strój, kask i po założeniu butów wybiegłam z domu nie zważając na innych. Na miejscu byłam kilka minut przed czasem. Przebrałam się w szatni w mój ukochany strój, do którego miałam ogromny sentyment. Podbiegłam na start i wsiadłam na mój motor. Gdy flaga znalazła się przy ziemi wystartowałam. Te niesamowite emocje we mnie wręcz buzowały. Lekko zakręciło mi się w  głowie ale tym razem nie mogę odpuścić. Przeciwniczka jeździła słabo ale miała niesamowity pojazd. Tuż przy mecie wyminęłam ją i z okrzykiem radości wygrałam wyścig. Wszędzie było pełno skąpo ubranych kobiet i postawnych mężczyzn.
- Wróciłaś do formy, panno Marano- skomplementował jeden mężczyzna.
Uśmiechnęłam się do niego lekko i ruszyłam na imprezę.
Kilka godzin później byłam już senna, więc wsiadłam na pojazd i ruszyłam do domu. Na szczęście nie spotkałam policji, bo miałabym przerąbane. Jak najciszej weszłam do pokoju, wcześniej przebierając się w poprzedni strój.Po chwili znalazłam się w krainie Morfeusza.
*~*
Zbudził mnie hałas na dworze. Wstałam, uderzając głową o półkę. Pocierając obolałą czaszkę z ciekawości ruszyłam na dwór. Riker leżał pod samochodem, zapewne go naprawiał, przy okazji gadając z Rocky'm. W salonie Ratliff grał na konsoli.
- Gdzie Dells?- spytałam
- Poszła z Rossem do sklepu. W końcu musi mieć kogoś do noszenia tych wszystkich rzeczy.- odpowiedział nie przerywając gry.
Pokiwałam głową i postanowiłam coś zjeść. Do pomieszczenia w którym się znajdowałam wparowała Ryd.
- Na koncie pojawiło się znikąd kilka tysięcy więc trzeba było zrobić zakupy! Cześć Lau!- krzyknęła.
Lekko jej pomachałam.  Kilka tysięcy... jak na jeden wyścig to nawet dużo. Uśmiechnęłam sie do siebie. Gdy do kuchni niczym tragarz wszedł Ross, Rydel wybuchnęła śmiechem. Po chwili jej mina przeszła w niepokój.
- Nic nie stłukłeś, no nie?- spytała z podejrzliwą miną.
-------------
Siema! Co tam u Was?
Ale ciepło... :P
Co do blogu miesiąca, jak na razie jest 2 miejsce. Dziękuję za każdy głos ♥

sobota, 1 sierpnia 2015

Bardzo ważne!

Hej, to nie rozdział, a dosyć ważna notka. Ten blog jest nominowany do blogu miesiąca lipiec. Po prawej będzie za chwilę ankieta, w której możecie zagłosować. Jeśli podoba się Wam mój blog, to proszę, zagłosujcie na niego. Wiem, że nie wygram, ale nie chcę mieć jednego z ostatnich miejsc. Błagam <3
Tu jest link do ankiety: http://sonda.hanzo.pl/sondy,249202,zKY8.html