sobota, 17 października 2015

Epilog

NOTKA!!
Obudziłam się w świetnym humorze. Byłam sama w pokoju blondyna, a mój tablet leżał na biurku. Kiedy go tam położyłam? Wzruszyłam ramionami i włączyłam urządzenie. Sprawdziłam jedną stronę i szeroko uśmiechnęłam się sama do siebie. Założyłam byle jaką koszulkę i zeszłam do kuchni. Byli tam wszyscy oprócz Rocky'ego. Dells miała na sobie bluzkę Ella, co mnie nie zdziwiło.
- Rydel nie widziałaś może mojego białego t-shirt'u?- do moich uszu dobiegł głos chłopaka
- Tego?- spytała, pokazując na mnie
- Dokładnie tego- odparł, przytulając mnie od tyłu. Odwróciłam się w jego stronę obdarowując go moim najszczerszym uśmiechem. Był w samych spodenkach, chyba poważnie szukał tej bluzki. Do pomieszczenia wbiegł zdyszany Rocky, wyraźnie czymś podekscytowany.
- Nie uwierzycie, co piszą w gazecie- wydukał
W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Kogo niesie?- spytał retorycznie Riker i poszedł otworzyć.
Po chwili do kuchni wszedł ciemnowłosy mężczyzna w garniturze.
- Chciałbym porozmawiać z państwem Lynch i Ellingtonem Ratliffem.- oznajmił
- Okey, już was zostawiam- odezwałam się i ruszyłam do pomieszczenia, gdzie wczoraj odbył się mini koncert. Usiadłam na fotelu i czekałam na rozwój wydarzeń. Kto to był i co chciał?- to pytanie zajmowało moje myśli.
Do pokoju wszedł Riker, wyraźnie zdziwiony.
- Chodź- rozkazał
Posłusznie poszłam za nim do salonu.
- Mógłby nas pan na chwilkę zostawić- poprosił Rocky
Tamtem opuścił pomieszczenie
- Nie wiesz może co robi u nas producent muzyczny z najlepszej wytwórni z Californii?- spytał Rik
O to chodziło.
- Bo wiecie, nie umiałam patrzeć jak wasz talent się marnuje i aby pokazać go światu- z każdym słowem było mi trudniej to powiedzieć- wstawiłam filmik z Loud na You Tube'a.- przełknęłam ślinę- Obejrzało go dużo osób czego się nie spodziewałam. Przepraszam
- Nie wiedziałem, że jesteś zdolna do czegoś takiego- odparł surowo Riker- Dlatego proponuję ci pracę jako menadżerka zespołu R5.
- Łał, tak na serio?- wydukałam
- Najbardziej się nadajesz- dodała Rydel
- Nie chcę państwu przeszkadzać, ale mam dla państwa ofertę, która nie może czekać na długie przemyślenia.- wszedł w słowo producent
- Jestem ich menadżerką, proszę mówić- poinformowałam
- Proponuję kontrakt płytowy i światową trasę koncertową z wytwórnią Hollywood Records. Co pani na to?
Spojrzałam na przyjaciół. Nie było się co zastanawiać
- Z wielką radością przyjmuję propozycję.- dumnie wypięłam pierś i uśmiechnęłam się
- To na razie na tyle, jutro przyślę potrzebne dokumenty. Do zobaczenia.- mężczyzna delikatnie uśmiechnął się i wyszedł z naszego domu.
- Teraz dopiero zaczyna się nasza świetlana przyszłość- odrzekł Ross
- A to wszystko przez taką jedną Laurę Marano- dodał Ratliff
- I Rossa Lyncha, który nie odpuścił- dopowiedziałam
Zaśmialiśmy się i zrobiliśmy grupowy uścisk.

W najśmielszych snach nie wyobrażałam sobie, że życie może być aż takie wspaniałe.
KONIEC
_______________


Zaraz się chyba popłaczę. Czytałam to już kilka razy i nie potrafię uwierzyć, że moje 'dzieło' osiągnęło całkiem niezły sukces. Naprawdę, nie wyobrażałam sobie, że tyle tego będzie i tyle osób bedzie to czytać. W końcu odnalazłam w sobie tę pasję- pasję pisania. Przez te ponad 15 miesięcy Wy, czytelnicy, byliście dla mnie wsparciem, a każdy komentarz powodował u mnie szeroki uśmiech. Ma nadzieję, że takie zakończenie się Wam podoba, chciałam, aby było choć trochę oryginalne.
Dziękuję wszystkim obserwatorom, których jest aż 35. Pozwolę sobie ich wymienić: Ryba XDD, Rikerocholic, Julia . , Chloe Mitniss, Vixie Roza- Rainbow, invisible, Insolito Galen, stefani70, Tajemnicza Nieznajoma, ktoś ktosiowy, Roxy Osinska, Patycja-choclate Lynch, Delta Lynch, Wiki R5er, Sashy Darkney, Gosia Kożuch, Dagaa ;3, Rocky.xo, Laura Lynch, Karcia Lynch, Smile x, Aleksandra Karpińska, Martyna, Alicja Geller, Misia, Suza L., Suzi Lynch, SmileForever, Karolina Duma, Weronika Kabut
Jeśli kogoś pominęłam, to wybaczcie. Dziękuję KAŻDEMU, kto choć raz skomentował, czy choćby przeczytał jedno zdanie. Nie umiem wypisać Was wszystkich, bo jest Was ogromnie dużo i pomimo tego, że nie znamy się w realu, uwielbiam Was ♥
Teraz pora na statystyki
Od prologu (13.07.2014), do epilogu (17.10.2015) minęły około 463 dni
Obserwatorzy- 35
Wyświetlenia (o 10:07): 59 815
Posty: 101
Komentarze: 850
Czytelnicy- nie do zliczenia
Poważnie, jesteście niesamowici. Dziekuję Wam za wszystko.
Nie myślcie sobie, że kończę z pisaniem. Rozpoczęłam nową historię o Rossie i Laurze, która tylko nudno się zapowiada. Wkładam w nią wszystkie pokłady weny jakie posiadam. Link: We're alone together. Byłabym wdzięczna, gdybyście ją również czytali ;* ♥
A  teraz czas na prośbę, która zawsze pojawia się na końcu:
JEŚLI TY, TAK, DOKŁADNIE TY, CZYTAŁEŚ/CZYTAŁAŚ, TO BŁAGAM, SKOMENTUJ, w końcu to już koniec.Jeszcze raz dziękuję xx.
~Lauren Coolness






sobota, 10 października 2015

Rozdział 85.

Facet, który przedtem leżał na ziemi, teraz trzymał przy głowie Lau pistolet. Dziewczyna była przerażona i nie wiedziała co robić. Serce waliło mi szybko jak nigdy. Mężczyzna naładował broń i miał zamiar wystrzelić, ale... w jednym momencie upadł na ziemię, a ja z opóźnieniem usłyszałem wystrzał. Uklęknąłem nad Laurą, była cała. Spojrzałem przed siebie. Ryd trzymała pistolet i celowała w miejsce, gdzie jeszcze chwilę temu stał człowiek.
 
Delly uratowała życie Laurze. Skupiłem się na ciemnowłosej, nadal nie mogącej uwierzyć w to, co się działo. Mocno ją do siebie przytuliłem. Wziąłem ją na ręce i razem z resztą rodziny jak najszybciej uciekliśmy tam, gdzie jest bezpiecznie- do domu.
Następnego dnia rano, wszyscy usiedliśmy w salonie, ciesząc się, że to już koniec.

- Jak się czujesz, Lau?- zapytałem wracającą do siebie nastolatkę.
- Dobrze, bo jesteś.- uśmiechnęła się najpiękniej jak umiała.
Później opowiedzieliśmy jej całą historię od jej porwania aż do teraz.
- Ten koleś, którego zabiła Rydel, to był David. Sprawdziłem to.- oznajmił Rocky
- Nie mówmy już o tym- poprosiłem
*Oczami Laury*
- Dziękuję wam. Za wszystko- powiedziałam.
- Bez ciebie to nie byłaby ta sama rodzina- odparł Riker
- Aby to uczcić, zamawiamy pizzę. Ja stawiam- poinformował Ratliff
- Margheritę- zaznaczyłam z Rossem jednocześnie.
Przytuliłam się do niego i nie miałam zamiaru puszczać. Wiedziałam, że to najważniejsza osoba w moim życiu i nie zamierzałam go stracić. Masz ten swój happy end. Widzisz, wszystko wyszło na dobre. Ale pamiętaj, że to jeszcze nie koniec. Jak mogłabym zapomnieć- powiedziałam w myślach.
Po negocjacjach, zamówione zostały cztery pizze- dwie margherity i dwie hawajskie. Spożyliśmy posiłek śmiejąc się z różnych rzeczy i wspominając wspólnie przeżyte chwile.
- Jeśli chcesz, Lau, to możemy dla ciebie zagrać nową piosenkę Rocky'ego- zaproponował Riker
- Chcę i to bardzo. Mogłabym ją nagrać na pamiątkę?- zrobiłam błagalne oczy i reszta od razu się zgodziła.
Lynchowie i Ell szukali swojego sprzętu dobre pół godziny. Po nastrojeniu gitar i obgadaniu melodii, co zajęło jakieś trzy godziny, byli gotowi na danie 'prywatnego' koncertu.
Ross i Rocky grali na gitarze, Riker na basie, Ryd na keyboardzie, a Ratliff na perkusji.
Ell zaczął grać wciągajace intro, później Ryd dodała melodię, w końcu reszta się dołączyła.
Chwilę później usłyszałam melodyjny i pełen pasji głos Rossa, patrzącego mi prosto w oczy.

Looking for the one tonight
But I can't see you
Cause I'm blinded by all the lights, ooh
And I can never get it right
I need a breakthrough
Why are you so hard to find? Ooh

I've been searching every city
Never giving up
Until I find my angel
Diamond in the rough
Looking for a signal
Baby turn it up tonight

Come on get loud, loud, let it out
Shout it out from the rooftops
Come on get get loud
'till they shut us down
Come on get loud loud
Let it out
Show me everything hat you've got
Come on get loud loud
I need you now
Baby let me hear it loud

Na Na Na Na Na Naa
Na Na Na Na Na Naa
Na Na Na Na Na Naa

Looking for the light to shine
To start a fire
Girl I'll be the first in line, ooh
And baby when our starts align
We can't get no higher
You just give me a sing

Come on get loud, loud, let it out
Shout it out from the rooftops
Come on get get loud
'till they shut us down
Come on get loud loud
Let it out
Show me everything hat you've got
Come on get loud loud
I need you now
Baby let me hear it loud

Na Na Na Na Na Naa
Na Na Na Na Na Naa
Na Na Na Na Na Naa

Come on get loud, loud, let it out
Shout it out from the rooftops
Come on get get loud
'till they shut us down
Come on get loud loud
Let it out
Show me everything hat you've got
Come on get loud loud
I need you now
Baby let me hear it loud

Na Na Na Na Na Naa
Na Na Na Na Na Naa
Na Na Na Na Na Naa

Baby let me hear it LOUD

Na Na Na Na Na Naa
Na Na Na Na Na Naa
Na Na Na Na Na Naa

Baby let me hear it LOUD

Na Na Na Na Na Naa
Na Na Na Na Na Naa
I've been looking for the one tonight...

Refren śpiewali wszyscy. Nie miałam pojęcia, że  mają tak ogromny talent. Gdy Ross zaśpiewał ostatnie słowa piosenki, motyle w moim brzuchu zaczęły szaleć. Wyłączyłam kamerkę i odłożyłam ją na stolik.
- Byliście wspaniali! Ja się pytam, dlaczego wy jeszcze nie jesteście sławni??- odparłam
- Mi wystarczy, że mam ciebie- blondyn podszedł i delikatnie musnął moje usta.
- Nigdzie się nie wybieram- szepnęłam i pogłębiłam pocałunek.
- Och, jakie to urocze- usłyszałam Rydel
Oderwaliśmy się od siebie i złączyliśmy nasze dłonie, szczerząc się do Dells
- Rydel Mary Lynch, czy uczynisz mi tą niespotykaną przyjemność i radość, pozwolisz, abym był najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi; i zostaniesz moją narzeczoną, a później żoną?- Ellington uklęknął przed blondyną, w ręce trzymając pudełko z pierścionkiem, a ona oszołomiona nie umiała wydusić z siebie ani słowa.
- Zgódź się- szepnęłam jej nadwyraz głośno
- Oczywiście, że tak- wydukała i pocałowała Ellingtona.
- Oni zawsze do siebie pasowali- mruknęłam do Rossa.
- Tak jak my- odparł z uśmiechem na ustach
Postanowiliśmy zobaczyć jakiś film. Padło na Szybcy i wściekli 5.
Po seansie w całym domu było mnóstwo resztek jedzenia i pudełek po pizzy. Nikomu nie chciało się tego sprzątać, więc wszyscy nagle ''poszli spać''. Byłam trochę zmęczona więc poszłam razem z Rossem do jego pokoju i zasnęłam wtulona w jego tors.
______________________
Hejka!
Został juz tylko epilog, który myślę, że Was zaskoczy :D
To już za tydzień :P
KOMENTUJCIE! ♥ W końcu to ostatni rozdział 

niedziela, 4 października 2015

NOTKA+ We're alone together

Eh, nie mija godzina, a ja już dodaję kolejny post :P
To jest link do nowego bloga: http://alonetogetherstory.blogspot.com/. Tytuł to We're alone together. Prolog już jest, ale zacznę pisać dopiero po skończeniu tego bloga. Obserwujcie, komentujcie, whatever :D
Do tych co nie przeczytali jeszcze nowego rozdziału, odsyłam tutaj-----> http://maranor5story.blogspot.com/2015/10/rozdzia-84.html#comment-form
Pozdrawiam xx.

Rozdział 84.

Po chwili wrócił w idealnie czystych, innych  spodniach.
- Pamiętacie, jak kiedyś razem graliśmy?- zaczął Rocky
- Taa, założyliśmy nawet nieoficjalny zespół- przypomniał Riker- A jego nazwa to...
- R5- krzyknęła uśmiechnięta Rydel
- Fallin' For You- skojarzył Ell i zaczął wybijać rytm na krześle
- Miałem ostatnio, czyli jakiś czas temu, mały napad weny. Co o tym myślicie?- szatyn podał nam kartkę.
- Rocky, to jest genialne!- powiedzieliśmy jednocześnie
- Loud. Strasznie podoba mi się ten tytuł- dodałem
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Zdziwiony poszedłem sprawdzić, kto to. Przed drzwiami stał około szesnastoletni chłopak. Miał brązowe włosy i bystre oczy tego samego koloru.
- Tak?- spytałem
- Lynch?- odpowiedział pytaniem
- Tak, a o co chodzi?- byłem delikatnie mówiąc lekko zirytowany tym chłopakiem
- Mam coś ważnego do powiedzenia.
- Dobra, wchodź- westchnąłem i po wpuszczeniu chłopaka do domu, zamknąłem drzwi.
Sam trafił do salonu, co wyglądało, jakby tutaj mieszkał. Reszta rodzeństwa posłała mi pytające spojrzenie.
- Na pewno jesteście Rikerem, Rydel, Rocky'm i Rossem?- upewnił się
- Gadaj już młody, bo marnujesz nasz czas- odrzekłem
- Chyba chcesz się dowiedzieć gdzie jest Marano, prawda?- chciałem podejść do tego chłopaka i zrobić mu coś nie miłego. Powstrzymała mnie Ryd.
- Kilka miesięcy temu dowiedziałem się, kim naprawdę jestem. Nazywam się Ryland i jestem waszym bratem. Jeśli nie chcecie, nie wierzcie mi.- poinformował- Udało mi się znaleźć dużo informacji na ten temat. Z początku nie wierzyłem, ale później zaczęło mi się to układać w całkiem logiczną całość. Mieszkam u Jim'a Wensleya, który ma układy z Walkerem i kilkoma innymi ludźmi. Oczywiście wszyscy są jakby mafią, ale ukrywają to. Widziałem wczoraj jak przywozili dziewczynę, trochę zakrwawioną w stroju do wyścigów. Później coś gadali o Marano i Lynch, więc przyszedłem z tym do was.
- Możesz nas zaprowadzić, tam gdzie była Laura?- spytał Riker
- Pewnie, w końcu rodzinie trzeba pomagać.
- Wybacz, ale nie umiemy jakoś tego zrozumieć- wytłumaczyła za wszystkich Ryd- Tego, że nasz brat jednak żyje i z nami rozmawia.
- Spoko- odpowiedział- Muszę już iść.Wieczorem bądźcie gotowi, przyjdę po was o 23.
Kiedy Ryland opuścił nasz dom, nastąpiła dziwna cisza.
- Też nie potraficie w to uwierzyć- powiedziała Rydel, a reszta przytaknęła.- Wypadałoby się jakoś przygotować, w końcu to nie zabawa.
Po omówieniu kilku mniej lub bardziej ważnych spraw, każdy poszedł do siebie. W pokoju znalazłem pistolet i dosyć ostry nóż. Powinno wystarczyć. Rzuciłem się na łóżko i zacząłem bez celu wpatrywać się w ścianę, co chwilę spoglądając na zegarek. Minuty mijały, później godziny, a moje rozmyślania wydawały się nie mieć końca. Gdy dochodziła 23, przebrałem się w czarne ubrania i zszedłem na dół. Rocky, Ratliff oraz Riker wyglądali podobnie do mnie. Natomiast Rydel założyła spodnie i bluzę moro. Wyszliśmy z domu, a zza drzewa wyszedł Ryland.
- Przekupiłem dwóch ochroniarzy, więc tej nocy nie będą kompletnie nic 'widzieć'- uśmiechnął się tajemniczo- Przetrzymują ją w garażu, który pilnuje jeden facet, nie znam gościa, więc nic nie mogłem z tym zrobić. Musicie być najciszej, jak tylko się da, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie.
Ruszyliśmy za chłopakiem w kompletnej ciszy. Kilkanaście minut później znaleźliśmy się przy pozornie opuszczonym, kilkupiętrowym domu oraz małym garażu.
- Riker i Rocky zajmą się ochroniarzem, a Ross i ja wyciągniemy stamtąd Lau. Rydel stanie na czatach- rozkazał Ratliff
Po chwili rosły mężczyzna leżał na ziemi, a jego klatka piersiowa nie unosiła się. Wspólnie z Ellem wszedłem przez niedomknięte drzwi do w miarę dużego pomieszczenia. Stało tam krzesło, a obok leżał sznur. Nigdzie nie było ciemnowłosej. Poczułem czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Odruchowo się odwróciłem. Ellington stał nieruchomo i patrzył w jedno miejsce. Spojrzałem i doznałem szoku.
_____________
Wielki powrót Rylanda! :D Kiedyś już było o nim wspomniane, prawda? :)
Strasznie szkoda mi to kończyć... Jak myślicie, jak się to zakończy? :P
Co do nowego opowiadania, już niedługo dam do niego link :>
KOMENTUJCIE, serio chcę poznać Waszą opinię :D ♥